czwartek, 13 listopada 2014

Jeśli nie szata zdobi człowieka to….

Zastanawiając się nad tym, w jaki sposób codziennie ozdabiam swoje ciało do głowy, jako pierwsze przyszły mi dwie rzeczy. Po pierwsze ubiór, bo to coś oczywistego w tej kwestii. Co prawda nie jestem mistrzem w dobieraniu ubrań i zakładam zwykle to, co mi się podoba ( a niekoniecznie jest to modne), ale myślę, że nie odstaję w tej kwestii od innych znanych mi osób. Po drugie ozdobą na pewno jest wszelkiego rodzaju biżuteria. W tej kwestii jestem „oszczędna”. Na co dzień noszę zwykle 2 pierścionki: jeden, który dostałam od mamy i drugi, który kupiłam kiedyś będąc na pielgrzymce oraz złoty łańcuszek z krzyżykiem. Biżuterię tą noszę raczej ze względów sentymentalnych czy też religijnych, ale niewątpliwie są one także ozdobą ciała. Jednak zastanawiając się nad tym dłużej to nie jedyne atrybuty, którymi ozdabiam swoje ciało. Nie mam tutaj na myśli makijażu, bo w tej kwestii jestem kompletnym laikiem (do tego stopnia, że po prostu się nie maluję). Myślę, że największą „ozdobą”, którą noszę na co dzień jest uśmiech. Staram się być cały czas uśmiechnięta nawet, gdy nie czuję się najlepiej. Przecież nie ma sensu, żeby każdy wiedział, że mam gorszy dzień. Smucić mogę się w domu, a na zewnątrz staram się zawsze być pozytywnie nastawioną. Tak, więc jak już wspomniałam w tytule, nie tylko szata zdobi człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz